Dr Kinga Krauze o przyczynach i skutkach zmiany klimatu.

Robert Grześkowiak: Za oknem – 20 st. C. Gdzie to globalne ocieplenie?

Dr Kinga Krauze, ekohydrolożka z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii Polskiej Akademii Nauk:

No właśnie, mniej mylące jest mówienie o zmianach klimatu niż o ociepleniu klimatu, wyrażenie „globalne ocieplenie” jest natomiast jak najbardziej poprawne. To, że za oknem jest – 20 st. C, w żaden sposób nie przeczy tym zmianom. My nie rozmawiamy o pogodzie z jednego dnia czy jednego sezonu, ani o tym, czy w Polsce jest generalnie cieplej, czy zimniej, mniej czy bardziej sucho, tylko o średnich globalnych. Klimat opisujemy na podstawie wieloletnich trendów i w perspektywie wszystkich kontynentów, a te pokazują wyraźny wzrost temperatury, szczególnie w ciągu ostatnich 40–50 lat.

Dlatego właśnie powinniśmy mówić nie o samym ociepleniu, a zmianach klimatu. Problemem nie jest pojedynczy mroźny czy gorący dzień, tylko stała tendencja, która długoterminowo zaburza obieg wody, opady, pokrywę śnieżną a w konsekwencji funkcjonowanie ekosystemów, od których wszyscy zależymy, a sceptycyzm tego faktu nie zmieni. To właśnie ten trend pokazuje, że klimat się zmienia.

RG: Niektórzy jednak zwracają uwagę, że zmiany klimatyczne to naturalny cykl istnienia planety: czasem jest cieplej, czasem chłodniej. Dlaczego zatem tym razem mamy się martwić?

KK: Oczywiście, klimat Ziemi zawsze się zmieniał. Nawet biorąc pod uwagę niezbyt odległą historię, mamy Średniowieczne Optimum Klimatyczne (900-1300 n.e.) czy Małą Epokę Lodowcową (XVI-XVII w.). Różnica polega po pierwsze na tym, że okresowi chłodniejszemu na półkuli północnej towarzyszył wzrost temperatur na półkuli południowej i odwrotnie, zatem globalnie sytuacja wyglądała dość stabilnie. Tymczasem teraz średnie temperatury rosną na całym globie.

Po drugie, przed erą przemysłu działały mechanizmy regulacyjne biosfery.

Niektórych może zaskoczyć fakt, że klimat Ziemi regulowany jest właśnie przez ekosystemy – lasów, mokradeł, mórz i oceanów. Tymczasem dziś funkcjonujemy w rzeczywistości, w której systemy te zostały w dużej mierze zniszczone przez działalność człowieka, a ich pozostałości poddane są stałej presji.
Im gorsza ich kondycja, tym mniej same są w stanie regulować klimat i tym bardziej same ulegają jego wpływom.

Zastanówmy się, na ile może świadczyć „usługi” innym ktoś, kto sam walczy o przeżycie. Z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia.

więcej w wywiadzie dla Gazeta Wyborcza https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,32580293,za-oknem-20-to-gdzie-to-globalne-ocieplenie-ekolozka-odpowiada.html#s=S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy